wtorek, 30 grudnia 2014

"Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie..." - podsumowanie trzeciego sezonu w Lukrecjowym Ogrodzie

 

Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie,
Bo zamieszkamy wśród ogrodów...
Znajdziemy powód, by być z sobą,
Albo będziemy bez powodu...

Fragment wiersza Artura Andrusa Żeby się sobą zauroczyć postanowiłam wykorzystać w tym miejscu, ponieważ tych kilka słów zawarło w sobie sens moich "zielonych" działań. Tytuł posta może być nieco mylący, gdyż swoje korzenie zapuszczam w tym miejscu od 9 lat, ale tak naprawdę, bardzo intensywnie pracuję nad wyglądem tego miejsca trzeci rok. 
Przesilenie zimowe mamy już za sobą i choć wszystko przykrył piękny, biały puch, moje oczy tęsknią już za kipiącą zielenią i wiosną. Aż wierzyć się nie chce, że właśnie dobiega końca kolejny rok. Dobry czas na uporządkowanie folderów z fotkami i podsumowanie tego co było. Bo o planach i postanowieniach na rok następny będzie nieco później, w innym poście.
Czas na "zielone"! Fotki w kiepskiej jakości, ale tak to już jest, kiedy naturę uwiecznia się tosterem.


ŁAWECZKA - nareszcie zaczęło się zagęszczać, bo do "tajemniczości" w tym kąciku wciąż jeszcze daleko.

 



 




SKALNIAK, który został skarpą. Po kilku latach to miejsce zatraciło swój pierwotny charakter za sprawą bardzo prostych zabiegów - zastępowania malutkich bylinek które wymarzały, roślinami bardziej odpornymi, coraz częściej w małej formie krzewiastej, aby nie zasłonić tego, co rośnie w dalszym planie. W tym roku pojawiły się tu nowe lokatorki - "pustaczki" czyli róże okrywowe o kwiatach pojedynczych, licznie zebranych w obfite kwiatostany. To prawda, że długo mogliśmy się cieszyć ciepłą jesienią, ale ostatnia z nich kwitła jeszcze dwa tygodnie temu, w grudniu!

Kolory nieco zbyt intensywne, ale fotka została zrobiona podczas deszczu.

ŚCIEŻKA - tutaj też powolutku zaczyna się robić coraz gęściej... Ścieżka wreszcie połączyła się ze skarpą. Docelowo w przyszłym sezonie będzie poszerzona, a "kręta" rabata zostanie przeciągnięta dalej, tak aby stworzyć ramę ścieżki z prawej strony.


Pełnia lata :)

 

W tym roku musiałam się pożegnać z wierzbą. Od początku sezonu bardzo chorowała, nie pomogły żadne zabiegi mające przywrócić jej dobrą kondycję. Kiedy wreszcie postanowiłam ją wykopać, okazało się, że prawie nie ma już korzeni :(

Miejsce wierzby zajęła przesadzona z "poczekalni" katalpa. Kiedyś stworzy tu ogromny parasol.

DŁUUUUGA RABATA POD PŁOTEM - tego miejsca nigdy nie pokazywałam, bo choć w rzeczywistości jest miejscem bardzo widocznym "na wejściu", to dopiero tej wiosny doczekało się swojej metamorfozy. Wstydliwy rządek thui doczekał się liściasto-bylinowej oprawy, choć to jeszcze nie koniec, bo rabatka ma tylko niecałe 50 m długości, więc potrzebnych jest sporo roślin. Przydałoby się też inne obrzeże, ech...




PO DRUGIEJ STRONIE DOMU... robiąc zwrot o 180 stopni w lewo od dłuuugiej rabaty, idąc za dom znajdujemy się w TRAWIASTYM ZAKĄTKU


To ulubione miejsce mojego "EMA". Z uwagi na fakt, ze trawy dość długo zbierają się do startu, aby to miejsce było atrakcyjniejsze przez cały sezon, dosadziłam kolejne iglaczki.
 

RÓŻE I BYLINY - czyli coś czego się okropnie bałam, a bez czego dziś nie wyobrażam sobie tego miejsca! Staram się nimi wypełniać przestrzenie pomiędzy większymi nasadzeniami. I choć muszę im tańczyć i śpiewać, to wysiłek się jednak opłaca, bo zapachu tego miejsca nie sposób opisać.








Wokół świerku Inversa powstała nowa rabatka. Kształt łączki nieco wymusił kształt tej rabatki, w efekcie czego powstało "kwietne rondo" - posadziłam tu 6 róż: 3 Pastelle i 3 Boniki w towarzystwie krwawników i własnoręcznie szczepionej lawendy, która zamiast nazwy miała napis WINTER HARD i naprawdę nie wymarza zachowując piękne krzaczki przez całą zimę, a którą wiozłam busem z zachodniego krańca Niemiec!
    


Z tej rabatki pomogłam zniknąć tej floksowej "pink - żarówie", znalazłam jej inny dom.




Spójrz na różno­rod­ność kwiatów…, na piękno mo­tyli w roz­maitych ko­lorach tęczy. Wsłuchaj się w głosy żyjątek, które w sym­biozie tworzą ma­giczną mu­zykę dla duszy…To właśnie jest cud!


 

Prekursorem tych bardzo udanych zestawień hortensjowo - budlejowych była Agnieszka (Aguniada), niezwykła osoba, poznana w wirtualnym, zielonym świecie, który w pewnym sensie już nie istnieje.



NO I TO JUŻ KONIEC OPOWIEŚCI O ROKU 2014
W MOIM OGRODZIE :)