Cienisty zakątek


Któż nie marzy o chwili wytchnienia w wilgotnym cieniu? Tworząc ogród od podstaw, od najmniejszego krzaczka, drzewka, o jakimkolwiek skrawku cienia trudno nawet pomyśleć. Rośliny potrzebują czasu, aby osiągnąć właściwe rozmiary i zapewnić cień - żadnej Ameryki tu nie odkrywam. A jednak bardzo trudno się czeka, obserwuje, a może to już... choć troszkę. W takim młodym ogrodzie, w którym wszystko jest jeszcze małe nawet trudno pracować - chyba, że wczesnym rankiem lub późnym popołudniem, kiedy słońce już nie praży. Ogrodnictwo jednak uczy pokory i cierpliwości. Minęło 5 lat. Jest cień! Wreszcie mogę sadzić rośliny cieniolubne - a jestem ich wielkim fanem! Zaczęły się pojawiać paprocie, kokorycz wonna, jarzmianki, hosty (te bardziej wymagające), brunery, tawułki, świecznice i epimedia... 
Tak się przedstawia w skrócie historia cienistego zakątka, który obecnie jest jednym z bardziej ulubionych przeze mnie miejsc.

Wiosna 2012 r. początek  prac - wydzieranie darni, odchwaszczanie, wyznaczenie rabat... 

Lato 2012 r. - istna patelnia, w słońcu nie sposób wytrzymać, jest gorąco i bardzo sucho.

Lato 2014 - roślinność się powoli zagęszcza... 

2016 r. do cienistego zakątka prowadzi ścieżka pod pergolą, ławeczkę ledwo widać, a rośliny już tak podrosły, że wreszcie zapanował tu ożywczy cień!

Lato 2016 r.

Wczesne lato 2017 r. - to tutaj się schładzamy w upalne dni.

Lato 2017 r.  - ławeczkę zastąpił komplet mebli "Bistro"(wreszcie można postawić szklanki), a w zakątku pojawiły się  paprocie, hosty, jarzmianki,  tawułki, brunery i kokorycz wonna.

Paprocie świetnie sobie radzą, a jak pachną! 


O poranku - słońce tu dociera, ale jeszcze nie parzy.

Na pierwszym planie jarzmianki i paproć Onoklea


Tak w tym miejscu tak wygląda wczesne popołudnie! O tym własnie marzyłam!

Późne lato 2017 r.

Jesień 2017 r. 
Jesień 2017 r. 

czerwiec 2018







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz