Codziennie po godzince... - czyli metamorfozy 2013

Trudno się nie zgodzić z kimś, kto dokonał podziału w kategorii pojęcia jakim jest ogród. Bo co innego teren otacząjący dom, bardzo często mylnie nazywany ogrodem, a co innego ogród "z prawdziwego zdarzenia". Wbrew pozorom stworzenie pięknego ogrodu wcale nie jest takie proste. Szczęśliwi ci, którzy po zakupie działki, bądź domu mogą sobie pozwolić na pomoc fachowców. Jeśli jednak z przyczyn oczywistych na fachowca nas nie stać, musimy popełnić trylion błędów, żeby to wszystko, co ma być ogrodem, miało jakiś sens i było do czegoś podobne. Nie sposób nie wspomnieć o dobrodziejstwie internetu, a co za tym idzie - dostępu do kopalni wiedzy na forum ogrodniczym. To właśnie dzięki FO zaiskrzył pomysł na zmiany. 
Na szczęście etap zachłyśnięcia wszystkimi roślinami mam za sobą. Dziś wiem, że nie można kupować i sadzić wszystkiego, bo akurat w tym momencie zauroczyła mnie dana roślina. Nie wszystko do wszystkiego pasuje. Okrutnie banalne to stwierdzenie, ale u początkujących ogrodników wiedza ta wcale nie jest aż taka oczywista. Zafascynowani kwitnącym światem rzucamy się na wszystko, a nieco później okazuje się, że mamy istny misz-masz! Nie sposób odpocząć w takim ogrodzie, a o kwestii estetyki to już nawet pisać nie muszę. Od roku, pomalutku staram się "uspokoić" ten mój nieco narowisty "zielony kwadrat". Jest światełko w tunelu! I to chyba najważniejsze, bo kasy rzecz jasna na wszystkie zaplanowane zmiany nie starczy, a i czasu też wiecznie brakuje. Postanowiłam zastosować metodę zaczerpniętą od Joli z FO ( a właściwie od jej sąsiada - komentatora jej morderczej pracy w ogrodzie) "codziennie po godzince i efekty już widać"! Na spektakularny efekt trzeba poczekać do momentu kiedy większość roślin osiągnie nieco słuszniejsze rozmiary :) 

Nie wszystko i nie wszędzie udało mi się zmienić. Obecnie staram się zmieniać to miejsce przy pomocy barwnych plam, tworzonych przez drzewka, krzewy i iglaki. Elementem uzupełniającym są rośliny kwitnące.

SKALNIACZEK i widok ogólny...



RABATY  POD LASEM  zostały uzupełnione przez róże, lilie i lawendy - w założeniu ma być pastelowo. Było mi okropnie żal obcinać pąki róż, aby nie dopuścić do pierwszego kwitnienia (mają być dzięki temu silniejsze).





 



ŚCIEŻKA

Powstała w zeszłym roku, ale brakowało jej "ram". Obok ścieżki rosła wierzba, hosty i trochę wrzosów. Pewnie jeszcze kilka razy będę tam co nieco zmieniać, ale "baza" już jest!

czerwiec 2013
podstawę stanowią 3 thuje szmaragd, hortensja bobo, pink anabel, pinki winky, uzupełnienie to przetaczniki, bodziszki Laura, a dalej miscant morning light oraz rozplenica japońska... nie wszystko widoczne na fotce

Po kwitnących przetacznikach zostało wspomnienie... czas na  w bardziej "dojrzałą", sierpniową odsłonę!




RABATA ZA WIERZBĄ uległa drastycznej zmianie, do tej pory wszystko co jakoś nie pasowało gdzie indziej, a żal było wyrzucić lądowało tam. Wstyd się przyznać, że w centralnym punkcie ogrodu zrobiłam śmietnik. Na szczęście to już przeszłość.


ujęcie od strony ścieżki
ujęcie od strony "łączki" ze świerkiem Inwersa

 KRĘTA RABATA


w pełni lata

i wrześniowo...



TRAWY...
 Nieco się zmienił trawiasty zakątek... aby przez dłuuuugi czas na rabacie nie było łyso kiedy trawy startują dosadziłam za nimi jarzębiny i tuje szmaragdy.


No i jeszcze kilka fotek...





Komentarze

  1. Lukrecjo... witaj kochana..., metamorfozy w ogrodzie bardzo imponujące. Wprowadziłaś tyle zmian ,że mam wrażenie ,iż nie była to robota tylko "codziennie po godzince"... hihihi... oj chyba znacznie dłużej to trwało... Pozdrawiam Jola.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nelu droga, jak się cieszę że jesteś - Ty i Twój ogród!
    Bardzo tęskno mi było za Twoimi wpisami...
    Teraz napasłam oczy fotorelacją z ogrodu i jestem zachwycona, jak mocno się wszystko rozrosło, jak cieszy kolorami i bujnością... Jest pięknie!
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    A

    OdpowiedzUsuń
  3. Jolu - oczywiście nie sposób tego wszystkiego ogarnąć w ciągu jednej godziny, nawet codzienne :) Jednak wybierając się do ogródka, wychodziłam właśnie z takim założeniem, że choć na godzinkę... a że ta godzinka trwała nieco dłużej? Zyskał na tym chyba nie tylko ogród :)

    Agunia - dziękuję za tyle miłych słów, skromnymi środkami, staram się stworzyć taki "mój" azyl za oknem. Mam nadzieję, że dożyję takiego czasu kiedy aby dojrzeć czubek - będę musiała mocno zadrzeć głowę do góry :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz