Czyli o tym co się dzieje za
skarpą i po bokach ogrodowej przestrzeni. W tym miejscu pokazuję, w jaki sposób udało mi się zmienić kawałek ogrodu w kształcie prawie kwadratu o wymiarach 25 x 30 m (700 m2). Wydzieloną przestrzeń zajmuje sieć meandrujących ścieżek pomiędzy różnorodnymi rabatami. Oczywiście jak wszystko, także takie rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Ścieżki sprawiają to, że rabaty można obejść z każdej strony, a więc nie można sobie pozwolić na pójście na tzw. skróty i zaplanować rabaty na zasadzie: tu będzie przód, a tam tył. Tu widać wszystko, więc trzeba naprawdę dobrze zaplanować nasadzenia, żeby potem nie biegać z łopatą i nie przesadzać w nieskończoność. To minus, zaś plusem (i to ogromnym) jest dojście do rabat z każdej strony w celu pielęgnacji. Łatwo usunąć chwasty, obciąć przekwitłe kwiatostany, czy zaaplikować dawkę nawozu. Nie ma ryzyka, że coś się przypadkiem uszkodzi, ułamie, podepcze.
Miejsce to ciągle się zmienia, bo ogrodnik (zwłaszcza początkujący) "myśli, że dobrze myśli", a rzeczywistość te myśli skutecznie koryguje.Ale zmiany to też ogromna frajda!
 |
| 2012 rok - pod płotem od czterech lat rosną drzewa i krzewy iglaste - to szkielet ogrodu. Docelowo miały stworzyć najwyższe piętro roślin. Wiosną zaczęło się wydzieranie darni, wyznaczanie kształtu rabat i ścieżek. |
 |
Późne lato 2012 r. - roślin przybyło, a środkiem meandruje pierwsza z kilku ścieżek, które powstaną w późniejszym okresie.
6 lat później... widok z balkonu.
|
2020 r. - ósmy sezon w pełni i jesienią. Teraz doskonale widać jak wielkie zmiany mogą zajść w stosunkowo krótkim okresie!
 |
Jesienne mgły...
|
 |
| Kwiecista rabata |
 |
| Rozwidlenie ścieżki w lewo |
 |
| I dalej ... | |
Rok 2018 był bardzo obfity w przeróbki różnych części ogrodu. Także i to miejsce dość znacząco się zmieniło. Zostało powiększone oczko wodne, zniknął pasek "niby-trawy", powstały kolejne ścieżki...
 |
| Za rabatą po prawej meandruje ścieżka do cienistego zakątka, a na wprost widać rabatę po lewej stronie pergoli |
 |
| Wolną przestrzeń pomiędzy iglakami zajmują róże i byliny... przed rabatą też zniknęła trawa... |
 |
| Rabatę
poszerzyłam, znalazły tu swoje miejsce trzy gnejsowe głazy (na fotce
tego nie widać, ale są naprawdę wielkie). W ten sposób powstał kawałek
nowej ścieżki łączący się z pozostałymi. |
 |
| Już tak nie świeci pustką... powstaje nowe wrzosowisko. |
 |
| Rok później , wrzosowisko się zagęszcza :) |
 |
Po przeróbce oczka na większe został zbyt wąski pasek trawy. Postanowiłam tu zrobić ścieżkę, która połączyła się z innymi ścieżkami prowadzącymi do innych zakątków (znów rozwidla się w lewo za skarpę i w prawo do cienistego zakątka, na wprost gnejsowe głazy i nowe wrzosowisko). Ścieżka wydaje się być za szeroka... ale to dopiero koniec maja... Wystarczyły trzy miesiące, a to miejsce wygląda całkiem inaczej - foto poniżej.
|
 |
| W rabatę
wkomponowałam ławeczkę. |
 |
| Zardzewiała bryła (z prawej strony ławki) służy jako stolik do kawy.
Jest metalowa, celowo zostawiona na deszczu żeby zardzewiała, a kiedy
osiągnęłam zadowalającą ilość rdzy, całość lekko przeszlifowałam i
zawoskowałam żeby już bardziej nie korodowało. |
 |
| Widok ze skarpy na oczko i ławeczkę |
Poniżej rok 2020 - roślinność coraz bardziej gęsta, ścieżki się kurczą :)
Witam po sąsiedzku. Bardzo ładny ogród. Widać pasję twórczą i ogrom pracy. Pozdrawiam z Rybnika i zapraszam na mój blog:http://francopologarden.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńŻwirowe ścieżki wyglądają doskonale, fajnie wchodzą w nie rośliny. Wszystkie rośliny są tak bujne, a pisząc o tworzeniu pagórków wspomniałaś o drenażu - jaką masz ziemię w ogrodzie?
OdpowiedzUsuńW 3/4 częściach ogrodu ziemia jest gliniasta. Tu za tą sztucznie usypaną skarpą, jeszcze za czasów poprzedniego właściciela została nawieziona ziemia i były regularne grządki, co roku nawożone obornikiem i orane. Tej dobrej ziemi jest warstwa mniej więcej na dwa szpadle, a pod spodem glina. Rosło też kilka karłowych rachitycznych drzewek owocowych. Potem wszystko zarosło chwastami, które kawałek po kawałku wykopywałam z korzeniami (niektóre mlecze miały potężne korzenie)wydzielając miejsca na rabaty. Ten morderczy trud się jednak bardzo opłacił. Rabaty wyściółkowałam, a chwasty nie odrastają, jasne - sieją się nowe, ale z tymi już łatwo sobie poradzić i jest ich niewiele, usuwam je na bieżąco więc jakiegoś wielkiego plewienia nie mam.
UsuńPod skarpą, wokół domu i przed domem jest prawie sama glina, warstwa ziemi to może z 10 cm. Sadząc tam rośliny kopię dołek, ziemię wybraną mieszam z piaskiem i kompostem w równych proporcjach.
W miejscu przydomowego tarasu ściekająca z lasu woda (w stronę lasu teren się wznosi) tworzyła bardzo długo niewysychające kałuże i błoto. W pierwszej kolejności zrobiliśmy drenaż wokół domu, który odprowadza nadmiar wody, dzięki temu jest stabilnie i sucho. A gruz posłużył jako baza pod skarpę.
Gliniaste podłoże ma też swoje zalety. Utrzymuje wilgoć, ogród podlewam tylko w czasie długich upałów, dwa, może trzy razy w sezonie. Sąsiedztwo lasu pewnie też ma swój wpływ na warunki tu panujące - kompletnie nie sprawdziły się róże (te angielskie) - wciąż łapały choroby grzybowe. Z uwagi na to, że chemię stosuję w razie ostatecznej konieczności, poszły w dobre ręce, a w ich miejsce posadziłam, może nie tak dostojne - bo o pustych kwiatach - ale bardziej pasują do leśnego tła, i są bardziej odporne (róże z symbolem ADR). I te nie chorują.
Cudnie. Jak sobie radzisz z tymi kamiennymi ścieżkami? Chwasty się nie nasiewają w nich lub rośliny z rabat? Mam ścieżkę żwirową, ale i ugór za ogrodzeniem przez co plewić ją trzeba wielokrotnie w ciągu sezony, a i tak po pierwszym deszczu zielono od nowa. Jaki jest sposób na taka czyściutką bez jednego chwaścika?
OdpowiedzUsuńU mnie chwasty na ścieżce pojawiają się niezwykle rzadko. Jak są małe wyrywam zanim na dobre zapuszczą korzenie. Częściej muszę wyrywać siejące się np. rozplenice, choć staram się to robić od razu jak tylko się coś pojawi, w zasadzie to jedyny kłopot jest z odkurzaniem liści jesienią, a potem wiosną - sporo tego spada z lasu za płotem. Z odkurzaczem to jednak nie problem. Być może przyczyną, że nie mam chwastów na ścieżce jest przygotowanie podłoża. W tej części ogrodu ścinałam darń, a potem wykopywałam i wybierałam po kolei każdy korzonek, później kładłam kartony (skutecznie wyduszają cokolwiek pod nimi się znajdzie), na to włókninę i dopiero potem kamienie.
Usuńcudnie :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń