Serce ogrodu - taras ze skarpą

 Miejscem, w którym najchętniej spędzamy wolny czas w ogrodzie jest  taras przylegający do południowej ściany domu. To tutaj, w pogodne dni pijemy kawę, jemy obiad, relaksujemy się po wyczerpującym dniu w pracy, wsłuchując się w szum wody, świergot ptasząt czy szelest traw. Miejsce na taras nie zostało wybrane przypadkowo. Remontując stary dom, w pomieszczeniu, z którego dość nisko osadzone okno wychodziło na tę część ogrodu i las, postanowiliśmy urządzić kuchnię. I to właśnie przez to okno łatwo cokolwiek podać aby móc się stołować pod niebem w otoczeniu zieleni.
W wyniku remontu domu i burzenia ścian powstało mnóstwo gruzu, który posłużył do ukształtowania "szkieletu" i wypiętrzeń przytarasowej skarpy.  Przez blisko trzy lata (burzenie kolejnych ścian) powstawały meandry skarpy, sukcesywnie obsypywane ziemią i obsadzane roślinami - z uwagi na dużą ilość miejsca i ograniczone fundusze, sadziłam co tylko wpadło w ręce. Oczywiście byłam pełna obaw czy warstwa ziemi nie spłynie z deszczem, czy roślinom wystarczy takie podłoże... Jak się wkrótce okazało, gruz zapewnił świetny drenaż, ukorzeniające się rośliny dobrze "trzymały" ziemię, a miejsce z roku na rok stawało się coraz bujniejsze i ładniejsze. 
Niestety nie wszystko potoczyło się tak pięknie. Zajęta zagospodarowywaniem dalszych ogrodu zapomniałam dzielić i odnawiać bylinowe karpy, więc niektóre z kwitnących roślin zwyczajnie zniknęły. Niektóre nie wytrzymały kapryśnego klimatu i wymarzły, jeszcze inne rozpanoszyły się tak bardzo niemal "pożerając" te mniej ekspansywne, że należało je usunąć (niełatwe to, zwłaszcza w przypadku roślin o podziemnych rozłogach) i zastąpić innymi. Rośliny, które się nie sprawdziły w tym miejscu zastąpiłam w znacznej części miniaturowymi iglakami i nieekspansywnymi bylinami. W ten sposób powstało miejsce, które jest atrakcyjne przez cały rok.

Początek prac, obsypywanie ziemią i sadzenie roślin...
Kolejna "porcja" gruzu i kształtowanie wypiętrzeń
Po trzech latach pracy...
Lato 2016

Z tarasu możemy cieszyć się przestrzenią i patrzeć na główną część ogrodu.





W chłodne dni, wyglądając przez okno możemy cieszyć się wciąż zielonym miejscem.




Wiosna 2018 







Lato 2018







Na skarpie pojawiają się kamienie... to moja nowa miłość - gnejsy... Hugo też je lubi ;)
 

Skarpa się nieco powiększa i schodzi łagodnie tworząc małe wrzosowisko




Ścieżka z kamiennego łupka łączy skarpę z zakątkiem o orientalnym charakterze. Monotonia kamienia została przełamana macierzanką piaskową Red Carpet oraz Karmnikiem ościstym. Wyjątkowo ja lubią pszczoły!


Komentarze

  1. Twoje okno na świat - wygląda jak cudowny obraz wciąż zmieniający to co chce nam pokazać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się czasem zastanawiam: co ja bym bez tego okna zrobiła? To najlepsze discovery jakie sobie można wyobrazić :D

      Usuń
  2. Trafiłam tu przypadkiem po obejrzeniu wielu ogrodów na Ogrodowisku gdyż sama od lat staram się zrobić ogród na 1500 m2.Twój ogród jest taki jaki chciała bym mieć.Czy Twój ogród jest na O. bo nie natknęłam się a jest pięknym przykładem. Bez histeri,piękny, spokojny, harmonijny ogród.Mój taki nie będzie szkoda że nie trafiłam wcześniej na Ciebie.Podziwiam i będę czerpać pomysły.Ja też sama pracuję w ogrodzie i nie mieszkam tam gdzie on jest,to też utrudnienie.No i najważniejsze ja mam 59 lat i chyba już powinnam zwalniać swoje zapędy niż tworzyć nowe ale moje głupie serce wciąż się wyrywa do działania.Nie mam lekko bo raczej nikt mnie nie wspiera w mojej fascynacji i chęci działania. Mam takie dylematy, czy jeszcze warto coś w ogóle robić a za chwilę widzę jakieś piękne miejsca i znowu dostaję zastrzyk dobrej energii. Nie jest łatwo pozbyć się bakcyla.Podziwiam Cię bardzo nauczycielko,bibliotekarko OGRODNICZKO z pasji i zamiłowania.Pozdrawiam,wszystkiego najlepszego na Nowy Rok.Wanda z Łodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno rób to co kochasz! ja mam 57 lat i nigdy nie byłam taka szczęśliwa, jak przy tworzeniu ogrodu, mam podobna sytuację, bo nie mieszkam "przy ogrodzie" i tylko w weekendy mogę pracować, tworzę mój ogród szósty rok i jestem przepracoowana i zadowolona z efektu, pozdrawiam
      Bożena

      Usuń
  3. Wando droga! Bardzo się cieszę, że tu trafiłaś i że napisałaś. Twoje słowa są dla mnie ważne - utwierdzają mnie w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Na Ogrodowisku mnie nie ma, za mało czasu na internet, lepiej iść w "grządki". Wracając do domu, wyczerpana psychicznie po pracy, przebieram się, chwytam za łopatę, grabki czy jakiś inny sekator i szukam ukojenia w roślinach - podobnie jak Ty, choć ja mam łatwiej, bo tylko wyjdę na zewnątrz i już jestem "u siebie". Mój ogród musi być taki troszkę dziki, bez przycinanych foremnie roślin - przecież za płotem mam las! I choć podobały mi się inne ogrody kiedy poszukiwałam jakiejkolwiek inspiracji - bo przecież wiedzy ogrodniczej nie miałam - to bardziej formalne założenia nie bardzo by pasowały do otoczenia jakie mam. I wyszło tak, jak wyszło - ogród po części oddaje mój charakter: trochę nieułożony i zbuntowany, a jednocześnie spokojny. Masz rację pisząc o tym, że oglądając różne ciekawe miejsca dostajemy taki strzał energii, i znów działamy. To dobrze. Człowiek powinien po sobie coś zostawić. Dlaczego nie miałby to być kawałek natury, który potrafiliśmy stworzyć? U mnie też z tym wsparciem bywało różnie - niekończące się kłótnie z rodziną (mama, siostra i mąż), bo znów kupiłam jakieś "chabazie" zamiast czegoś naprawdę potrzebnego... a ja uparcie robiłam swoje. Teraz kiedy to miejsce powolutku zaczyna żyć swoim życiem zobaczyli wreszcie, że ten ogród był i jest jak najbardziej potrzebnym elementem w naszym życiu i teraz żadne z nich nie wyobraża sobie, że w lecie można wypić kawę w innym miejscu. Wracając do Twojego ogrodu - chylę czoła przed każdym, kto stworzył coś samodzielnie i nie ma znaczenia czy zrobił to lepiej czy gorzej, ważne aby ten ktoś czuł się u siebie dobrze. I niech Ci nawet nie przychodzi do głowy walczyć z bakcylem, bo to tak jak gdybyś chciała wyrwać bardzo ważną cząstkę siebie. I nieważne czy masz lat 30 czy 50, czy nawet 70 - jeśli tylko odnajdujesz radość w ty co robisz - rób to! I Tobie życzę wszystkiego co najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Kornelo! Masz pięknie położony ogród, te drzewa wokół... Mnóstwo samodzielnej pracy włożyłaś w stworzenie tych wyniesionych rabat, ale efekt jest doskonały, wyrazy uznania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozdrawiam właścicielkę i twórczynię pięknego ogrodu,jaka ogromna praca!
    Jaki przepiękny efekt!
    czytając Twoją relację nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to również kawałek mojej ogrodniczej historii, też wszystko robię sama bez udziału firmy ogrodniczej, teraz będzie szósty rok "rozwoju", niestety mieszkam 70 km od ogrodu, więc kopię i plewię jedynie w weekendy, no i jak u Ciebie-
    gdy przywożę do domu nowe "kwiatki" mama krzyczy: dosyć juz masz! Na co ci tyle ?
    Ja mam ogród naturalny - nic strzyżonego, równego i prostego, jak to określiła sąsiadka lekko chaotyczny,
    Pozdrawiam, będę Cię odwiedzać
    Bożena

    OdpowiedzUsuń
  6. Bożeno, bardzo Ci dziękuję za tak miłe słowa. Myślę, że historia mojego ogrodu będzie się pewnie pokrywała także z historią wielu ogrodów, które powstały bez nakładów gigantycznych środków finansowych, które powstały z chęci tworzenia i miłości do roślin, z chęci zmiany otoczenia na bardziej przyjazne człowiekowi, ale także faunie, która przecież jest ważnym elementem ekosystemu.
    Ogrodowanie z dala od domu musi być piekielnie uciążliwe, nawet sobie nie bardzo mogę to wyobrazić, bo ja mam ogród na wyciągnięcie ręki. Podziwiam i kibicuję!
    Ogród naturalny wcale nie musi być chaotyczny. No, może być nieco rozczochrany. Moim ogrodowym guru jest John Brookes i jego podejście do projektowania ogrodów, bo jego ogrody choć wyszły spod ręki człowieka, przypominają kawałki krajobrazu. Polecam Ci jego książki, zobaczysz jak bardzo zmieni się Twój punkt widzenia.
    Pozdrawiam ogrodowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dziękuję za podpowiedź , mam jego książkę sprzed 25 lat,niedawno do niej wróciłam, ale muszę poszukać czegoś nowszego, dla mnie guru jest Keith Wiley, który zakłada pagórkowate rabaty preriowo- kwietne, napisał książkę "On the wild side", której niestety nie ma na polskim rynku,ciekawa jestem czy znasz?

      Usuń
  7. Też mam tylko jedną książkę, własnie tę z 96 roku (no i jakieś artykuły w necie), ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Bardziej zwracam uwagę na to, że on patrzy na rośliny jak na bryły geometryczne, na budowanie osi widokowych. Takie spojrzenie bardzo zrewolucjonizowało moje podejście do ogrodowania. Kiedyś zachwycałam się rośliną, dzisiaj patrzę na jest strukturę i jaki efekt może wywołać w miejscu, które już jest jakoś skomponowane. Kiedyś rzucałam się na wszystko co "zielone" i sadziłam bez opamiętania, dziś jestem bardziej rozważna.
    Keith Wiley tworzy także fantastyczne założenia, niesamowicie współgrające z krajobrazem, jakby tam były "od zawsze",jednak dla mnie te rabaty są zbyt kontrastowe. Koncepcja rewelacyjna! A jednak u siebie potrzebuję wyciszenia, a eksplozja barw temu nie bardzo służy. Cudnie, że mamy tyle wzorców do naśladowania, do inspirowania się nimi, gdyby wszyscy lubili to samo byłoby ogromnie smutno.
    Nieważne czym się kto inspiruje, ważne aby czerpał z tego radość. A swoją drogą, uważam że na polskim rynku jest zbyt mało takich konkretnych publikacji. Dobrze, że jest internet z jego niewyczerpanymi zasobami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. witam, jestem oczarowana Pani ogrodem i jest on dla mnie kopalnią pomysłów. A bloga czytam właśnie 'od deski do deski"' :) Mam mnóstwo pytań, gdyż jestem posiadaczką dużego ogrodu pod lasem, z kilkoma skarpami, jednak zdecydowanie bardziej stromymi niż te Pani. Ograniczę się jednak do jednego najważniejszego dla mnie pytania: jakie rośliny, byliny, iglaki czy trawy wybrałaby Pani na stromą i wysoką na 2m skarpę od strony południowo-zachodniej? u jej szczytu znajduje się ogrodzenie więc planuje umieścić tam trawy, wyższe iglaki, krzewy by się nieco przesłonić.... będę wdzięczna za podpowiedzi i życzę ogromu radości z ogrodu :)
    pozdrawiam, Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo trudno cokolwiek doradzić nie widząc miejsca, ani nie znając gleby, która tworzy tę skarpę. Południowo-zachodnia wystawa to niemal patelnia, tu trzeba roślin "żelaznych". Myślę, że dobrze byłoby się trzymać sprawdzonej zasady: z tyłu najwyższe rośliny (np. moje ulubione sosny czy nawet w grupie - ale nie rządkiem - tuje, bardzo ciekawą formę, taką nieco rozczochraną, poskręcaną ma odmiana "Can-can", potem piętro pośrednie: wytrzymałe krzewy (tawuły, żylistki, krzewuszki, berberysy - ale te mają kolce - ciekawą formą jest odmiana "Erecta", derenie - raczej nie kwieciste,bo te lubią osłonięte miejsca, ale "Elegantissima" rozświetli pięknie rabatę, może róże - polecam rugosy np. Ritausma, większość z nich jest bezobsługowa, jeśli cięcie to tylko korekcyjne, odporne na mrozy i choroby (choć w sprzedaży pojawiło się mnóstwo róż o podobnym wyglądzie i też bardzo odpornych np. William Baffin, Route 66 czy Home Run; jeszcze niżej można dosadzić płożące iglaki - świetnie zakrywa puste przestrzenie jałowiec "Tamariscifolia" w kolorze świeżej zieleni. A byliny? Cóż - i tak co 2-3 lata trzeba je odmładzać, więc bez znaczenia jakie się posadzi (byle lubiły słońce, bo lubiące cień czy półcień będą się przypalać i cierpieć). Byliny traktuję u siebie jak swoistą ogrodową biżuterię, jak broszki, zawsze łatwo wymienić. Pozdrawiam i życzę owocnej pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz Kornelo czy masz jakiegoś pomocnika .Ten gruz ,te kamienie to przecież męska robota .U mnie ja "ryję" w glebie a żona pikuje potem ja znowu "ryję" a żona odpoczywa. Nie mam umiaru , taki pracoholik .Pocieszam się że za kilka lat emerytura ,może zwolnię .I cenię w Tobie konsekwencję .Coś nie wyszło robisz od nowa-mądrzej a w ogóle piszesz ładnym językiem . Miło się to czyta.

      Usuń
    2. Grzesiu, ja sobie wymyśliłam, że chcę mieć dom z ogrodem, a nie dom z obejściem (a to jednak spora różnica), a że wszystko zbiegło się w tym samym czasie - remont starego domu i zakładanie ogrodu podzieliliśmy się rolami: mąż burzył ściany, a ja ten gruz metodycznie zakopywałam i tworzyłam skarpę. Trudno, że trwało to długo, ale ile satysfakcji, że udało się coś zrobić własnymi siłami! W ogrodzie do tej pory pracowałam sama, od pomysłu do realizacji. Ileż było kłótni z rodziną, że zamiast nowej sukienki kupiłam nowe krzewy albo drzewa! Że jestem opętana zarówno robotą w ogrodzie jak i roślinami. Kompletne niezrozumienie tematu. Kiedy kopałam pierwszy dół na oczko - ile komentarzy, że komary i glony i w ogóle niepotrzebnie... A ja uparcie dążyłam do celu, bo w głowie była wizja. I teraz, kiedy rośliny podrosły i dały ożywczy cień, kiedy w wodzie kąpią się i piją z niej ptaki, owady, kiedy ogród zaczął żyć swoim życiem i wytworzył się specyficzny mikroklimat, kiedy przyjemnie usiąść i odpocząć, posłuchać świergotu i szumu traw, teraz przyznali mi rację, że warto było! Teraz w ogrodzie pomaga mi mąż, kosi trawę, wiosną pomaga przycinać drzewa i krzewy, trawy. I bardzo mnie cieszy fakt, że ogrodniczą pasją udało się się też zarazić kogoś innego, we dwoje zawsze raźniej i łatwiej!
      Piszesz, o konsekwencji - zaczynając swoje ogrodowanie nie miałam żadnego doświadczenia, pomógł mi w tym głównie internet, forum ogrodnicze, blogi... Całą zimę czytam, w sezonie realizuję. Nie wszystko się od razu udaje, ale przecież na błędach się człowiek uczy. Tego bloga założyłam bardziej dla siebie, żeby móc obserwować jak to moje się zmienia, a że moje doświadczenia mogą być dla innych pomocne - ekstra, po co mają popełniać te same błędy! Bardzo się cieszę, że fajnie się o tym czyta. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Brawo Wando ! Nie zwalniaj ! Rzeczywiście nasz koleżanka to niedościgniony wzór ogrodnika .Czerpmy z jej pomysłów , podziwiajmy efekty i broń Boże nie zwalniaj "zapędów" !!! Ja mam 63lata i jeszcze bawię się w budowę domu na Mazurach (w wolnych chwilach od pracy) i jednocześnie urządzam tam ogród.Jestem tak dumny z moich efektów że fizyczne zmęczenie to "pikuś" Też mam daleko do cudnego domku na Mazurach (200 km).Wando -do przodu ,do celu ,żadnego zwalniania !!!Grześ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzesiu, podpisuję się obiema rękami pod tym, co napisałeś. Nieważne ile ma się lat, człowiek musi mieć odskocznię od problemów dnia powszedniego, od pracy, a czasem nawet od rodziny. Nie bez przyczyny hortiterapia cieszy się coraz większą popularnością. Sama tego doświadczam każdego dnia, kiedy tylko wychodzę do ogrodu, nieważne czy tylko z kubkiem kawy w ręku żeby popatrzeć, czy pracować. Radość z efektów taka sama. I brawo Grzesiu, i tak trzymaj, i bądź dumny z tego co uda Ci się zrobić. Jasne, że nie wszystko się uda, jasne że chwasty czy szkodniki nieco zatrują nam życie, ale to wszystko nic w porównaniu z radością tworzenia. Powodzenia Ci życzę i duuuuużo radości!

      Usuń
  11. Dzień dobry Pani. Jestem zachwycona Pani ogrodem i Pani wyobrażnią. Ja dopiero nieśmiało zaczynam. Czy Pani planuje dokładnie wcześniej,jak będą wyglądały rabaty, czy spontanicznie tworzy kompozycję, do której dokłada Pani pasujące rośliny?Piękne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie sam ogród jak dla mnie jest również magicznym miejscem i chcę od zawsze aby był on bardzo dobrze urządzony. W takiej sytuacji wiem, że korzystając z pomocy https://ogrod-krakow.pl/ mogę mieć pewność, że mój ogród będzie po prostu pięknie wyglądał.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz